KACPERIADA - OPOWIADANIA DLA ŁOBUZÓW I NIE TYLKO

28.04.2016, 11:16, redakcja

Tych, którzy znają pierwszą część przygód Kacperkowej rodzinki, do poznania kolejnych zachęcać nie trzeba, a tych, którzy sięgną po raz pierwszy po "Kacperiadę" pana Grzegorza Kasdepke, też raczej siłą przekonywać nie będzie trzeba.


Już z ilustracji na okładce spogląda na nas sympatyczna rodzinka - czteroletni Kacperek i jego rodzice - mama Magda i tata (ten, który opowiada nam o tym, co się w ich życiu dzieje). Zresztą wszystkie rysunki pana Piotra Rychela są znakomite. Świetnie ilustrują kolejne przygody małego chłopca i jego bliskich, przy tym są barwne, zabawne, ale nie przejaskrawione, nie odciągają uwagi od tekstu, jedynie go uzupełniają. Jest jeszcze coś, co sprawia, że się te rysunki podobają - patrząc na nie, ma się wrażenie, że każdy by takie wykonał. Ale to oczywiście tylko wrażenie i to właśnie na tym polega talent ilustratora.

  "Kacperiada" to szereg krótkich opowieści taty Kacperka o różnych zdarzeniach z ich codziennego życia (ale też i dni świątecznych, np. "Święto Taty!"). Oczywiście skupiają się one wokół małego synka. To zwyczajne, prozaiczne sprawy widziane zarówno oczyma dziecka, jak też jego rodziców. Opowiedziane w sposób ciekawy, ale też pełen humoru i  niespodziewanych zwrotów akcji.

Autor w podtytule zaznacza, że są to opowiadania dla łobuzów i nie tylko, myślę, że to zachęta do sięgnięcia po nie. A warto, bo można się dowiedzieć, jak się ładuje akumulatory i jak choruje zima, ale też tego, do czego służy klepsydra.

W zabawny sposób poznajemy prawdę o tym, że gdy chorujemy, to trzeba "podładować baterie", że w szpitalu jest zimno, bo tu "leczy się Zima" albo że "Sylwia łopocze na wietrze".

Odnajdujemy w książce ciekawe skojarzenia, np. można być nadętym, czyli takim, którego nikt nie lubi, albo w pozytywnym znaczeniu - być nadętym, czyli dobrze napełnionym jak na przykład balon (taki wysoko leci i dobrze się go odbija).

 Myślę, że na uwagę zasługuje fakt zamiany ról w Kacperkowej rodzince, a to synek staje się dorosły, upomina rodziców, którzy, "jak dzieci", zapominają o swojej rodzicielskiej powadze i zachowują jak dzieci; ale też, kiedy to mama odkrywa, że tata Kacperka upodobnił się do własnego syna i mówi: "niedaleko pada jabłko od jabłoni".

Warto przeczytać "Kacperiadę", bo uczy tego, że najlepiej być samym sobą (udawanie kogoś, kim nie jesteśmy, na dobre nam nie wychodzi), że wiara we własne marzenia często prowadzi do ich realizacji (Kacperek znajduje skarb piratów), że tolerancja wobec tych, którzy inaczej żyją lub wyglądają, jest wielką wartością.

 "Kacperiada" to książka, która bawi, ale też przenosi w krainę bajki w opowiadaniu "Straszna przygoda". Ale o tym musicie przekonać się sami.

Małgorzata Jalowska

 
« Wstecz

 

 

PLAN LEKCJI

2017/2018

1 8.00 - 8.45
2 8.55 - 9.40
3 9.50 - 10.35
4 10.45 - 11.30
5 11.40 - 12.25
 

przerwa obiadowa

6 12.40 - 13.25
 

przerwa obiadowa

7 13.45 - 14.30
8 14.35 - 15.20
9 15.25 - 16.10

SPRAWDŹ AKTUALNY JADŁOSPIS

NASZEJ STOŁÓWKI

 

BEZPIECZNA +